Niedziela - Finał WOŚP

Blogi użytkowników forum Hotfix
Awatar użytkownika
Maciak Plock

VIP
Posty: 773
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:48
Lokalizacja: Płock!
Kontaktowanie:

Niedziela - Finał WOŚP

Post05 gru 2016, 20:07

Okej, długo nie pisałem więc pora zacząć:)

WOŚP... Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy, dziś finał jak się z tym czuję? Opiszę wam moje 2 ostatnie dni :)

2dni temu byłem lekko zmęczony, nie pamiętam, ale chyba przyszedłem z siłowni, zjadłem jakąś kolacyjkę później znowu zgłodniałem, więc postanowiłem sobie zrobić ryż w mikrofalówce, niestety garnek popcornu nie wystarczył lecę do lodówki zobaczyć co tam jest.... eeee... nie chce mi się nic robić nagle patrzę "o zupka chińska" dawno jej nie jadłem, myślę że rok spokojnie lekkie obawy czy tego spróbować, ostatnio dbam bardziej o zdrowie, a wiem że te wszystkie zupki to sama chemia... no dobra zjadłem trochę śmierdziało chemią i taki lekki wstręt ale jakoś zjadłem całą michę ;)
Pora spać... było wszystko ok, w dniu następnym wstałem, zjadłem śniadanko i po godzinę od śniadanka zrobiłem się nagle taki osłabiony ospały, jak bym miał kaca (którego nie miałem ponad rok?) nagle zacząłem latać na kibel, rozwolnienie, myślę sobie fajnie, jutro Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy a ja umieram na "kaca". Spać też nie mogłem, położyłem się dość wcześnie aby wstać rano i uderzyć z puchą na miasto, ale było by za pięknie, w sumie dużo nie piłem a dość często latałem do łazienki z pełnym pęcherzem... około 3 razy, dziwnie się pociłem i było mi gorąco lecz gdy się odkryłem nagle telepało mnie zimno jeszcze kolega zadzwonił w nocy i mnie obudził, myślałem że jest ok 4 rano lecz była 23-24, noc się strasznie dłużyła.

Dobra, przeżyłem, dziś wstaje (z budzikiem oczywiście) ok 9~ Bo z kolegą się umówiłem że będziemy razem zbierać na orkiestrę, on się nie dostał bo za późno się zgłosił. Wyruszyliśmy ok 2h po czasie, cisnęła mnie nadal biegunka (i robi to nadal paskuda!) 4 wyloty na kibelek i minęło.
Dobra ciepło się ubrałem i startuje, pierwszy cel przystanek, po drodze spotkałem ok 5osób, byłem mile zaskoczony bo chyba tylko jedna osoba nie dała na orkiestrę, później też nie było źle, zdziwiłem się, miałem w głowie pewne stereotypy że naród jest pazerny i każdy myśli tylko o sobie, o czym była mowa na przystanku jak starszy pan 60lat mówił że "kiedyś było lepiej" że każdy miał prace a teraz może "zdechnąć w butach" i nikt się tym nie przejmie, wdał się w dyskusję z panem ok 40 lat zarzucając mu że nie chodzi do pracy bo chowa dzieci i nic z tego nie ma a "kiedyś tego nie było"
Na przystanku również ludzie byli hojni.
Jadąc autobusem ludzie sami podchodzili i wrzucali mi pieniążki, raz się zdziwiłem jak wsiadło 5 osób na koniec i nikt nie dał, (czasami spotkałem się z olaniem o czym napisze w dalszej części). Pojechałem na koniec miasta, do kumpla, można nazwać to centrum tam wysiadłem przywitałem się i zaczęliśmy chodzić razem, ja namawiałem do wspomagania orkiestry a on nalepiał serduszka :) Nagle szliśmy w stronę Kościoła, zobaczyłem 2 fajne dziewczyny, wolontariuszki byłem tak optymistycznie nastawiony że podbiłem do nich bez wahania, prze prowadziliśmy krótki dialog bardzo miło się z nimi rozmawiało ciągle się uśmiechały, szliśmy w jednym kierunku gdy zaczepiłem ludzi na przystanku poszły sobie dalej, a idźcie nie mam zamiaru się za wami uganiać.

Nie obyło się bez nie przyjemnych sytuacji, znaczy my z kolegą się z tego śmialiśmy.
Spokojnie ok 5 osób wysłał bym do psychologa - Dlaczego?
Spotkałem się z olaniem z ich strony, gdy podchodzę z uśmiechem od ucha do ucha, pełny optymizmu "Dzień dobry, czy pomógł/pomogła by pan/pani Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy?" Owe osoby potrafiły przejść udając że nie słyszą, chodź dobitnie mówiłem to do nich patrząc się na nich, większość z tych osób podejrzewam że była bardzo zamknięta w sobie szli jak na śmierć po ulicy, 0 życia (typowi pesymiści?).

Zdziwiła mnie bardzo piękna blondyneczka, lat ok 30-40, ale to na prawdę było coś, sytuacja podobna, głowa sposzona w dół i przeszła między nami "wężykiem" a na mój zachęcający tekst do wspierania od powiedziała po cichutku "przepraszam" i poszła dalej.

Nie miałem zbytnio zahamować, podchodziłem do wszystkich, nawet do rowerzysty który stał na ulicy w oczekiwaniu na zielone światełko ;)

Była też ciekawa sytuacja z pijaczkami (wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo się zmieniłem przez ten rok) Obok owych pijaczków idąc zaczepiliśmy młodego pana ok 25 lat, nagle pijaczki wyciągają rękę, byli trzeźwi "patrz ja też nie mam i nikt mi nie daje" coś w ten deseń nagle opowiedziałem spontanicznie "Te pieniądze idą na szczytniejszy cel niż na browary" Kolega zrobił oczy w 5 złotych, pan dostał serduszko i poszliśmy dalej.

Koleszka wszedł do sklepu, zasugerowałem mu niech kupi jakąś wodę, gdy wszedł podchodziłem do ludzi, było 3 "chłopów" gadali miedzy sobą, podbiłem i zapytałem się czy wspomogą, na to oni że na Owsiaka nie będą dawać im nikt nie daje (ten tekst też słyszałem ok 4razy) ok, nie pozostało mi nic innego jak życzyć miłego dnia i czekać na kolegę. Nagle oni między sobą zaczynają gadać o tym Owsiaku że jakieś małolaty tylko wyciągają kasę z tych puszek i chodzą po blokach, wytrącił się im w rozmowę również spontanicznie, mówiąc że ja nie mam z tego żadnych korzyści i zbieram na szczytny cel i nie wyjmuje żadnej kasy z puszek, na to oni że "a nie my nie mówimy o tobie o tym Owsiaku całym" w sumie do końca nie wiem o co im chodziło, prawdo podobnie sugerowali że Jurek się ładnie na tym dorabia.

Będąc wolontariuszem wzrosła moja pewność siebie, podbiłem do jednego biednego pana (coś w stylu pijaczek) wyciągnął 2.20 i wrzucił nam 20 groszy, byłem pod wrażeniem że mimo iż sam nie ma dużo, potrafi się podzielić.

Podeszliśmy również do pijaczków, mowie a co, nic nam nie zrobią (niech spróbują :]) Oczywiście powiedzieli że nie mają.

Wracamy po serduszka, gdy je zdobyliśmy pojechaliśmy ponownie na naszą "miejscówkę" bo nam ich zbrakło, po tym uzbieraliśmy jakieś 40 mln, ludzi zaczęło się robić coraz mniej, ja też byłem zmęczony i było mi zimno (choroba daje o sobie znać) W autobusie którym wracałem oddać puszkę siedziałem jak zombie, podobnie jak wczoraj i teraz, czekałem jakieś 15min wcisnąłem się do koleżanki w kolejkę, tak to bym czekał pewnie z godzinę, była tylko jedna maszyna która liczyła drobniaki a wolontariuszy było na prawdę sporo.
W końcu się rozliczyłem i ponownie wróciłem autobusem o numerze 19 do domku, przeczyściło mnie znowu Parę razy, była godzina 17-18~ poleżałem trochę i lekko mi przeszło, zażyłem tabletki na biegunkę po namowach kolegi postanowiłem się wybrać na pokaz fajerwerków o 20 "iskra do nieba" Na powrocie znowu mnie złapało ale dałem rade wytrzymać.

Jutro raczej szkołę sobie daruje bo jestem pół żywy, może na kurs z matematyki pójdę o tej 16.

Ogólne podsumowanie.

Pomimo choroby nadal jestem zadowolony z tego co robię, mam czyste "sumienie" mogę spokojnie iść spać, jestem z siebie dumny podwójnie że pomimo biegunki, bólu głowy, ogólnego osłabienia zebrałem 290,38PLN

Również zobaczyłem jak się zmieniłem przez okres jednego czasu gdy postanowieniem noworocznym było nie picie alkoholu, jestem już na to ładnie cięty tak samo jak na papierosy i inne używki, nie wyobrażam sobie jak mógł bym pić.
Optymiści górą!

Awatar użytkownika
Misiek1212

Globalny Moderator
Posty: 223
Rejestracja: 13 lis 2008, 20:37
Kontaktowanie:

Niedziela - Finał WOŚP

Post05 gru 2016, 20:07

ja też brałem udział w WOŚPie tylko że w sztabie byłem ;p w komisji :D
Największą katastrofą programistów było stworzenie AQQ :jupi:

Awatar użytkownika
Lena

Globalny Moderator
Posty: 4554
Rejestracja: 10 lut 2009, 19:42
Lokalizacja: Sz-n

Niedziela - Finał WOŚP

Post05 gru 2016, 20:07

nie pozazdrościć przypadłości, wielki szacunek za wytrwałość :) i gratulacje kwota nie mała :)

Awatar użytkownika
Misiek1212

Globalny Moderator
Posty: 223
Rejestracja: 13 lis 2008, 20:37
Kontaktowanie:

Niedziela - Finał WOŚP

Post05 gru 2016, 20:08

Są oficjalne wyniki ile zebrano w Bełchatowie lekko ponad 90tyś poprzedni roku niecałe 75tyś
Największą katastrofą programistów było stworzenie AQQ :jupi:

Awatar użytkownika
stukot

VIP+
Posty: 15064
Rejestracja: 15 lut 2009, 21:01
Lokalizacja: Szczecin

Niedziela - Finał WOŚP

Post05 gru 2016, 20:09

Czasami moja Mama i ja kupujemy coś by wspomóc Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Z rzadka wysyłam też SMS-y.
Pozdrawiam, Joanna

Format to nie rozwiązanie, tylko kapitulacja.



  • Reklama

Wróć do „Blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość