Po drugiej stronie życia

Blogi użytkowników forum Hotfix
Awatar użytkownika
XMan

Globalny Moderator
Posty: 13381
Rejestracja: 30 lis 2008, 00:40

Po drugiej stronie życia

Post11 gru 2016, 14:47

Witam.

Jestem katolikiem oraz głęboko wierzącym człowiekiem, nie zawsze ale często przed snem odmawiam pacierz.

Obecnie ze względu na niepełnosprawność po wypadku mało praktykującym
(inwalida na wózku).

Istnieje siła wyższa, Bóg obojętnie jak go nazywamy...

Przeszło dwadzieścia lat temu przechodząc przez ulicę, późno wieczorem kiedy padał deszcz,
sprawdzałem kilka razy na lewo oraz prawo czy nie jedzie jakiś samochód.
Na tej trasie jeździło 5 tysięcy samochodów na dobę.
O dziwo nie było żadnego.
Jak przechodziłem przez ulicę momentalnie wyjechał z tyłu (przystanek na rogu ulic)
Kamaz z przyczepą z innego miasta który wiózł stal/przęsła na most.

Kamaz urwał mi prawie lewą nogę/uratowana ale sztywna, z prawej nogi przekręcił stopę.
Miałem "szczęście w nieszczęściu" ponieważ akurat za dwie minuty jechała karetka która wcześniej odwoziła pacjenta do domu.
Podobno była kałuża krwi.
Pod Kamazem widziałem przez mniej niż sekundę całe swoje życie, dziwne bo widziałem wszystko od urodzenia oraz słyszałem swoje słowa ?
Później byłem w ciemnym tunelu, przechodząc jakby przez most a na końcu było piękne światło.
W połowie drogi usłyszałem "To nie jest jeszcze Twój czas, masz jeszcze coś do spełnienia - Wracaj"
Postać Pana Jezusa lub Świętego Piotra który ma klucz do bramy śmierci ?
Wróciłem pod sufitem podczas operacji i widziałem oraz słyszałem wszystko to co robili i mówili lekarze.
Po skończonej operacji "wstąpiłem" w swoje ciało.
Na drugi dzień było 6 lekarzy aby sprawdzić czy operacja przebiegła pomyślnie.
Jak wychodzili to poprosiłem dwóch i podziękowałem.
Anestezjolog spytał się co wiem ?
Jak powiedziałem co robił oraz co mówił to zrobił się zielony i prawie nie zemdlał.

Miałem pierwszą operację przeszło 9 godzin a później 6 operacji po dwie godziny przeszczepów
w Siemianowicach Śląskich aby uratować nogi.

Mama zmarła , ale jeszcze mam psa którego kocham.
Może dlatego powróciłem z drugiej strony życia aby się nim opiekować aż do śmierci ?

P.S.
Dino zmarł 21.10.2016 o godz. 16.20
Czas na mnie, nie mam już nic do spełnienia...
A może jeszcze coś mam ?

Obrazek
Kto pyta - nie błądzi, kto szuka - znajduje.
Obrazek
Dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników

Awatar użytkownika
stukot

VIP+
Posty: 15097
Rejestracja: 15 lut 2009, 21:01
Lokalizacja: Szczecin

Po drugiej stronie życia

Post11 gru 2016, 14:48

XMan, jak wierzysz, to nie ważne czy praktykujesz. Poza tym liczy się jakim jesteś człowiekiem.

Po drugie dobrze wiesz, że samobójstwo to grzech ciężki, więc nawet nie myśl, aby targnąć się na swoje życie.

Poza tym wiem, że życie jest najcenniejszą rzeczą, jaką się ma, a próba samobójcza to głupota, która utrudnia życie.

Poza tym masz po co żyć, mam na myśli Twoją rodzinę, a nie tylko psa.

Jak masz depresyjne myśli, a takie przejawiasz, to sądzę, że powinieneś je leczyć, bo depresja to choroba.

Aha, skoro uważasz, że życie zostało Ci darowane, to powinieneś je docenić, a nie planować samobójstwo... Skoro według Ciebie, siła wyższa zdecydowała się że masz żyć, pochopnie jest planować samobójstwo...
Pozdrawiam, Joanna

Format to nie rozwiązanie, tylko kapitulacja.



  • Reklama

Wróć do „Blog”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość